Wisior – koral w srebrnym oplocie wire wrapping
Jest to projekt, z którego szczerze powiedziawszy jestem dumna
Czuję, że się rozwijam i wire-wrapping jest techniką, którą chciałabym dalej eksplorować i doskonalić. A to fotka:
Chwaliłam się już wcześniej na naszej-klasie tą zawieszką, wykonaną na indywidualne zamówienie. Sprawa była trochę skomplikowana, ponieważ wisiorek miał być dopasowany do kolczyków klientki, ale wykonanych jako odlew jubilerski. Niestety nie zrobiłam ich zdjęcia, żeby można było porównać, czy jest jakieś podobieństwo
Pierwszy problem jaki się pojawił od razu na początku to umieszczenie prostokątnego korala centralnie w ramce. Niestety nie posiadam umiejętności lutowania (a w tym przypadku bardzo by się przydała). Jednak dla chcącego nic trudnego
Ze srebrnego drutu próby 999 o grubości 0,8 mm wykombinowałam oprawkę z jednego kawałka – nie robiłam dwóch osobnych ramek, które musiałabym potem jakoś połączyć. To jednak nic, bo i tak najwięcej “napociłam się” nad ornamentami -wywijasami
Zrobienie dwóch, a tu aż czterech identycznych elementów z drutu graniczy z cudem
Dlatego krzywulce trochę są, ale za to ręcznie robione, a nie od szablonu “klepane”. Na fotce poniżej widać przeplatankę zrobioną drutem 0,4mm z dodatkowo wplecionymi stopniowanej wielkości (3mm; 2,2mm i 1,8mm) kuleczkami. Zrobiłam ją w celu wzmocnienia ramki, a w sumie dało nawet ciekawy efekt
Koral miał wymiary 20×14mm. Z uwagi na to, iż kolczyki wzorcowe były oksydowane – zawieszkę też musiałam zoksydować. Na moim blogu pisałam o domowym sposobie, ale czytając na forach jak inni pisali, że oksyda na zimno (oksydowanie chemiczne) nie jest taka straszna – postanowiłam spróbować. Z perspektywy patrząc to nawet nie brałam pod uwagę, że może coś pójść nie tak. Jakoś poszło
Całość jeszcze tylko ręcznie wypolerowałam (‘tylko’ trwało jakąś godzinę!). Uff! Chyba po tak długiej przerwie to się za bardzo rozpisałam


